Wybierz:

TYGODNIK POLSKI. SZEŚĆDZIESIĄT LAT W SŁUŻBIE POLONII AUSTRALIJSKIEJ I NOWOZELANDZKIEJ

35.0045.00

TYGODNIK POLSKI. SZEŚĆDZIESIĄT LAT W SŁUŻBIE POLONII AUSTRALIJSKIEJ I NOWOZELANDZKIEJ

Witold Łukasiak

Rok wyd. 2009

Format 17 x 24,5 cm, oprawa twarda, 272 str., książka bogato ilustrowana

ISBN: 978-83-89376-77-0

Cena: 45 zł

E-book: 35 zł

35.0045.00

Wyczyść

OPIS

Spisane dzieje „Tygodnika Polskiego”

W wyniku II wojny światowej (1939-1945) oraz bezprawnego zagarnięcia władzy w Polsce przez komunistów (czytaj: agentów Kremla) z pomocą bagnetów sowieckich na przełomie 1944-45 roku i oderwania od Polski Ziem Wschodnich (Lwów, Wilno), kilkaset tysięcy Polaków, których losy wojny rzuciły poza granice Polski (głównie do hitlerowskich Niemiec i Wielkiej Brytanii), pozostało na Zachodzie. Postanowiło urządzić swe życie w wolnym świecie, m.in. w Australii, która od 1947 roku otworzyła się dla emigrantów z Europy. W latach 1947-52 przyjechało do Australii ok. 60 000 etnicznych Polaków urodzonych przed wojną w Polsce, wraz z ok. 12 000 dziećmi urodzonymi w pierwszych powojennych latach, głównie w Niemczech.

W nowym kraju – Australii nie było „starej” emigracji polskiej. Nie było tu więc żadnych polskich organizacji, Domów Polskich, polskich księży – polskich kościołów i polskiej prasy. Przybyli tu Polacy w zdecydowanej większości nie znali języka angielskiego, a ci, którzy go znali niewiele dowiadywali się z prasy australijskiej o wydarzeniach w Europie, nie mówiąc już o Polsce. Tymczasem chcieli oni wiedzieć co się dzieje w zniewolonej przez Kreml Polsce. Wszak wielu z nich miało rodziny w Polsce – bardzo często swoich rodziców. A poza tym chcieli wszelkich informacji w języku polskim o Australii i o tym jak się urządzić w nowym kraju i o powstającym tu polskim życiu społeczno-duszpasterskim. Potrzebowali także pisma katolickiego.

Naprzeciw tym oczekiwaniom wyszedł przybyły do Australii z Chin na początku 1949 roku misjonarz ze Zgromadzenia Księży Misjonarzy św. Wincentego a Paulo, ks. Konrad Edmund Trzeciak. Prowadząc pracę duszpasterską w obozie dla emigrantów w Bathurst (NPW) zrozumiał jak przebywający tam w dużej liczbie Polacy bardzo potrzebują gazety polskiej. Zakręcił się koło jej wydawania i 28 lipca 1949 roku w obozie tym ukazał się pierwszy numer „Tygodnika Katolickiego”, który od 1965 roku nosi nazwę ” Tygodnik Polski ” i który jest wydawany po dziś dzień – od 1954 roku w Melbourne.

Pismo jest wydawane bez przerwy po dziś dzień, czyli 60 lat. To rekord wśród nie tylko prasy polskiej w Australii ale i na całym świecie. A wydawaliśmy w Australii od 1949 roku wiele pism i pisemek, włącznie z innym znanym tygodnikiem „Wiadomości Polskie” (1942-48 i 1950-96).

„Tygodnik Katolicki/ Tygodnik Polski ” przeżył wszystkie trudności, a nawet i wielkie nieszczęście po śmierci w 1974 roku jego właściciela i redaktora Romana Gronowskiego, dlatego, że było i jest pismo z ducha polskie i katolickie, a do 1989 roku także o obliczu zdecydowanie niepodległościowym – takim, jakim była zdecydowana większość Polonii australijskiej. Po upadku „Wiadomości Polskich” w 1996 roku jest to w zasadzie jedyne polskie pismo społeczne w Australii.

„Tygodnik Katolicki/ Tygodnik Polski ” ma wyjątkowo piękną historię, no i na swoim koncie tę wielką rolę jaką odegrał i odgrywa w dziejach Polonii australijskiej.

Dlatego byłem bradzo zdziwiony, że z okazji 50. rocznicy istnienia pisma (1999 r.) wydawca i redakcja pisma nie uczciła odpowiednio tej rocznicy. Nie znam tego powodów, ale pamiętam, że zachęcałem do tego ówczesnego redaktora pisma, dra Zdzisława A. Derwińskiego. Przypuszczam, że powodem tego był brak osoby chętnej do spisania dziejów „Tygodnika Polskiego”. Bo niestety w Australii odczuwaliśmy i odczuwamy duży brak historyków Polonii australijskiej. Niestety w ślady Lecha Paszkowskiego, autora wielkiego dzieła „Polacy w Australii i Oceanii 1790-1940” (Londyn 1962, Toruń 2008) nikt dotychczas nie poszedł i nie pisze naszych tu dziejów po 1940 roku.

Szczęściem dla pisma po 2003 roku nastąpiły duże zmiany osobowe w zarządzie Strzelecki Holding Pty. Ltd., które jest wydawcą pisma od 1974 roku. Znaleźli się w nim ludzie szczerze troszczący się o dalsze jego istnienie (a trzeba pamiętać, że Polonia australijska zmniejsza się liczebnie z braku znaczącej emigracji polskiej do Australii od prawie 25 lat). Całe swe serce i energię oddają pismu w ramach pracy społecznej!

Wśród grona tych osób, z panią Marzenną Piskozub na czele, jest pan Witold Zbigniew Łukasiak… inżynier budownictwa (absolwent Politechniki Warszawskiej), mieszkający w Australii od 1978 roku. W 1993 roku związał się z naszym „Tygodnikiem Polskim”… i został dziennikarzem. Od 1993 roku jest korespondentem i od 2004 także korektorem pisma. Zaczął pisać także do „Kuriera Zachodniego” (Perth), „Nowego Dziennika” (Nowy Jork), „Poczty Polskiej” (Warszawa), „Roty” (Lublin) i „Forum Polonijnego” (Lublin), a od 1997 roku jest członkiem także Ethnic Public Broadcasting Association of Victoria. Konikiem pana Witolda jest życie i działalność Pawła Edmunda Strzeleckiego – znanego podróżnika polskiego w Australii; jest autorem zapewne ponad 100 artykułów na jego temat i nazw geograficznych związanych z imieniem tego badacza piątego kontynentu.

Zbliżała się 60. rocznica wydawania „Tygodnika Polskiego”. Przez te lata wydano 3120 numerów pisma, tj. około 70 tysięcy zadrukowanych stron. Pan Witold Łukasiak podjął się opracować książkę o piśmie. Jednocześnie Stowarzyszenie im. T. Kościuszki w Melbourne, kierowane przez Huberta Rogińskiego, podjęło się wydania książki z pomocą finansową The Blum Foundation i ANZ Trustees oraz powstałego z tej okazji Komitetu Organizacyjnego Obchodów Jubileuszowych 60-lecia „Tygodnika” z Jagodą Korczak, Beatą Łukasiak, Andrzejem Mielnikiem, Marzenną Piskozub, red. Janem Skibickim, ks. Wiesławem Słowikiem – rektorem Polskiej Misji Katolickiej w Australii i Nowej Zelandii, Jagodą Williams i Zbigniewem Zergerem na czele (zapewne wiele innych osób w tym im pomagało). Komitet urządził szereg bardzo udanych i popartych przez społeczeństwo imprez z tej okazji, z których dochód zasilał kasę pisma i wydawcy.

W październiku 2010 roku w Oficynie Wydawniczej Kucharski w Torunia, która specjalizuje się w wydawaniu książek o tematyce polonijnej lub autorów polonijnych, ukazała się licząca 269 stron książka ” Tygodnik Polski . Sześćdziesiąt lat w służbie Polonii australijskiej i nowozelandzkiej – Polish Weekly. Sixty Years in the Service of Polish Community in Australia and New Zealand „, autorstwa Witolda Łukasiaka.

Książka pełna historycznych ilustracji i mająca twardą okładkę prezentuje się bardzo estetycznie. Jest to jednak jej dodatkowy plus. Pierwszym jest na pewno jej tekst.

Otwiera go słowo „Od Wydawcy” (po angielsku i polsku), „Przedmowa” Lecha Paszkowskiego (lepszej reklamy i autor i książka nie mogły by mieć!), „Przesłanie” od byłego prezydenta RP na emigracji Ryszarda Kaczorowskiego oraz „Wprowadzenie” Witolda Łukasiaka i jego tekst pt. „Prasa polska w Australii – zarys historyczny”, który uzupełniają reprodukcje pierwszych stron 13 czasopism polskich wydawanych w Australii po II wojnie światowej. Szkoda, że zabrakło ilustracji pierwszej strony „Polonii Australijskiej” – pierwszego polskiego pisma wydawanego w Australii przez Stefana Połotyńskiego w Brisbane w 1930 roku.

Kolejnym rozdziałem – i najważniejszym książki jest „Historia Tygodnika w latach 1949-2009 – redaktorzy”. Autor w sposób bardzo przystępny i poza ks. Konradem E. Trzeciakiem encyklopedyczny przedstawił nam najpierw biogramy, a potem pracę w redakcji „Tygodnika Katolickiego/Tygodnika Polskiego” kolejnych redaktorów pisma: ks. Konrada E. Trzeciaka (1949-60), Romana Gronowskiego (1961-74), Mariana Kałuskiego (1974-77), Jerzego Grot-Kwaśniewskiego (1977-92), Michała Filka (1992-98), Zdzisława A. Derwińskiego (1998-2002), Grażyny Walendzik (2002-2003), Józefy Jarosz i Jana Skibickiego (2003-2009) i Wojciecha Szlachetko (od 2010).

Następnie jest krótki artykuł pt. „Tygodnik własnością społeczną”, „Posłowie” i obszerna (!) „Lista osób związanych z Tygodnikiem”.

Książkę kończy 100-stronnicowy „Suplement – Jubileuszowe obchody”. Jak mówi sam tytuł, omawia on wszystkie imprezy i akcje zorganizowane przez Komitet Organizacyjny Jubileuszowych Obchodów i jest wyjątkowo bogato ilustrowany. Utrwalił prawdopodobnie setki czytelników i przyjaciół „Tygodnika Polskiego”. Ostatnich 30 stron to „Listy gratulacyjne z okazji Jubileuszu” Tygodnika Polskiego, m.in. od prez. Lecha Kaczyńskiego, kard. Józefa Glempa – Prymasa Polski, prezesa Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” w Warszawie Macieja Płażyńskiego, prezesa Instytutu Pamięci Narodowej w Warszawie Janusza Kurtyki, prezesa Federacji Polskich Organizacji w Wiktorii Krzysztofa Łańcuckiego, rektora Polskiej Misji Katolickiej w Australii ks. Wiesława Słowika TJ oraz szeregu innych dostojników kościelnych, księży, instytucji i organizacji w Australii, Polsce i za granicą oraz działaczy polonijnych.

Jak słusznie zauważa Witold Łukasiak w swoim „Wprowadzeniu”: Książka niniejsza nie jest sensu stricto monografią i nie rości sobie pretensji do opracowania historycznego. Jest to pamiątkowa publikacja napisana głównie dla ludzi związanych z „Tygodnikiem”, z okazji sześćdziesiątej rocznicy założenia naszej gazety przez ks. Konrada Trzeciaka. Część podstawowa, historyczna, przybliża sylwetki kolejnych redaktorów i ich działalność redakcyjną. W drugiej części pt. „Suplement” przedstawione są przedsięwzięcia podjęte z okazji Jubileuszu pisma .

Książka Witolda Łukasiaka pt. ” Tygodnik Polski. Sześćdziesiąt lat w służbie Polonii australijskiej i nowozelandzkiej – Polish Weekly. Sixty Years in the Service of Polish Community in Australia and New Zealand” jest cennym przyczynkiem nie tylko do historii prasy polskiej w Australii, ale także ogólnie Polaków w Australii. Jest także historią Australii – jej wieloetnicznego społeczeństwa. No i utrwaliła dla potomnych tak w Australii jak i Polsce dzieje „Tygodnika Polskiego”. Co więcej, porusza w sposób bardzo rzetelny sprawy, które do tej pory były niewłaściwie przedstawiane przez niektóre osoby, a związane głównie z przejęciem pisma przez red. Romana Gronowskiego od ks. red. Konrada Trzeciaka, jak również sprawę testamentu Romana Gronowskiego, który, jeśli byłby wykonany zgodnie z wolą Zmarłego, doprowadziłby do zamknięcia pisma w 1974 roku, a więc zaraz po Jego śmieci. Dobrze Autor ujął także sprawę „Tygodnika Polskiego” jako własności społecznej, do czego w dużej mierze sam się przyczyniłem (kiedy spadkobiercy wnieśli sprawę do sądu za nielegalne dalsze wydawanie pisma, najprostszym rozwiązaniem było odkupienie przeze mnie, jako ówczesnego jego redaktora, pisma od masy spadkowej; uważałem jednak, że pismo powinno być własnością społeczną).

Uważam, że książkę o „Tygodniku Polskim” znacznie wzbogacił by przedruk w niej wspomnień redaktorów i o redaktorach z wydania jubileuszowego „Tygodnika Polskiego”.

Szczerze gratuluję tak Witoldowi Łukasiakowi jak i Wydawcy tego cennego dzieła.

Wierzę, że książka Witolda Łukasiaka o „Tygodniku Polskim” wzbudzi należne jej zainteresowanie ze strony społeczeństwa polskiego w Australii.

Marian Kałuski

SPRAWDŹ TAKŻE INNE KSIĄŻKI Z TEJ KATEGORII

Close Menu
×

Koszyk